Coraz częściej słyszymy słowo „życzenia”… I nic więcej. Nawet nie „najlepsze życzenia”. Rzadko: „życzenia na święta”. Święta anonimowe, pozbawione tożsamości, cywilne, ateistyczne, wyprane z kontekstu.
Słyszymy „Wesołych Świąt”, ale reklamodawcy nie uściślają, że chodzi o Boże Narodzenie, zatem laicyzacja Narodzenia Pańskiego idzie pełną parą. Mamy przede wszystkim kupować i wydawać jak najwięcej pieniędzy, a Boże Narodzenie – to rzecz drugorzędna. Coraz rzadziej można kupić kartki dla bliskich, informujące o tym, Kto ma się narodzić.
Mówimy o przypomnieniu oraz upamiętnieniu bardzo konkretne wydarzenie: narodzenia Jezusa Chrystusa, Syna Bożego. Oczywiście można nie uznawać Go za swojego Boga, ale jednak jest to wydarzenie na Jego pamiątkę. I choćby z tego powodu – przesyłam wszystkim życzenia wiary i nadziei, głębokiego przeżycia „Świąt Narodzenia Jezusa Chrystusa”. Oby nie ogarnęła nas bylejakość i tumiwisizm, komercyjna pustka i bezrefleksyjne spędzanie tego wyjątkowego czasu.
Oczywiście, nie są to święta „magiczne” jak czytamy w internecie czy słyszymy w radiu i telewizji co kilka chwil. To ´Święta przez duże „Ś”, szczególne – tajemnicze, delikatne, ulotne, w których nie ma żadnej magii, jest tylko głęboka wiara w wyjątkowe wydarzenie, które miało miejsce 2024 lata temu.