Skip to content

Myślnik

Refleksje nieutracone – odnajdywwanie prawdy, piękna i dobra

„Tu wieje i dmucha jak przez przetak”. Ojciec Paweł Wyszkowski OMI pokazuje kijowski kościół pw. św. Mikołaja, znajdujący się w stanie awaryjnym

Posted on 2026-01-162026-01-17 By Irena Kulesza

„Віє, дує, як у решеті”. Отець Павло Вишковський показує аварійний костел Святого Миколая

https://www.pravda.com.ua/articles/2025/01/24/7495022

Jewhen Rudenko, Nazarij Mazyluk — Piątek, 24 stycznia 2025, 05:30

Jak informuje portal Le Parisien[1], w ciągu miesiąca od ponownego otwarcia odnowionej katedry Notre-Dame de Paris świątynię zwiedziło 800 tysięcy osób. Po miesiącu od dnia, w którym na kijowski kościół św. Mikołaja spadła rakieta, do świątyni przyszedł jedynie przedstawiciel ukraińskiego Ministerstwa Kultury.

„Przyszedł tu tylko raz, 20 grudnia 2024 roku, po ostrzale. Prosiliśmy pana z ministerstwa, żeby sporządził dokumentację oraz wykaz uszkodzeń” – mówi pięćdziesięcioletni o. Paweł Wyszkowski OMI[2], proboszcz parafii rzymskokatolickiej św. Mikołaja w Kijowie. Później urzędnicy ministerstwa, które ostatecznie nie zwróciło świątyni parafianom, poinformowali jedynie o tym, że mają zamiar poddać kościół renowacji.

Na każdego, kto zechce wstąpić do neogotyckiego gmachu kościoła, postawionego przez architekta Władysława Horodeckiego, czeka tu sporo niespodzianek. Jedną z największych będzie prawdopodobnie ta: siła uderzenia głowicy rakiety balistycznej nie była tak niszcząca jak obojętność ludzka.

Kościół, w którym przez prawie 50 lat się odbywały koncerty muzyki organowej i kameralnej, bajecznie wygląda jedynie na pocztówkach oraz w Instagramie. Wewnątrz świątyni są widoczne ślady po pożarze w 2021 roku oraz prac mających sprawić, że dom Boży nie będzie w stanie awaryjnym. Darczyńcy przekazali na ten cel 22 miliony ukraińskich hrywien (UAH)[3].

– Jesteśmy obywatelami Ukrainy i odważnie bronimy naszego kraju – mówi ojciec Paweł. – Ośmiu naszych parafian oddało za Ukrainę życie, kolejnych dwudziestu aktualnie walczy na froncie. Dlaczego ci, którzy są odpowiedzialni za oddanie kościoła, nie mają odwagi porzucić sowieckiego stylu urzędniczego, nie chcą zakończyć dekomunizacji – i nie tylko w słowach, lecz także w czynach?

O. Paweł Wyszkowski OMI umożliwił dziennikarzom „Ukraińskiej Prawdy” zwiedzanie świątyni i nam towarzyszył. Opowiedział o historii tego kościoła, pokazał zniszczenia oraz miejsca, gdzie dziennikarzy dotąd nie było.

Trzy filary

„Pójdę przodem – proponuje o. Paweł. – Dotąd nie był tu żaden przedstawiciel mediów”.

Żeby się dostać do jednej z wież kościoła, trzeba wejść na górę wąskimi kręconymi schodami. Widać potłuczone szyby. Trzymając się ram, wykazują taką samą wolę przetrwania, jak słynna szafka i kogucik z Borodzianki[4].

– Szkło jest wzmocnione i bardzo trwałe, ale, widzą panowie, jednak popękało – mówi proboszcz. – Sytuacja jest niebezpieczna dla pieszych, na dole. Nasza parafia zapłaciła firmie, która osłoni tę część świątyni specjalnym materiałem.

Gdy przechodzimy z jednej wieży do drugiej, kapłan pokazuje otwory w dachu. Świeci przez nie styczniowe słońce.

– To szczęście, że nie ma śniegu – mówi o. Paweł. – Jeżeli śnieg zasypie dachy wież, mogą się zawalić. Nie będziemy w stanie znaleźć identycznej dachówki.

Parafianie, darczyńcy i geniusz architekta Horodeckiego – oto trzy filary, na których do tej pory się trzyma kościół pw. św. Mikołaja. Wiadomo, że rzymscy katolicy Kijowa otrzymali zezwolenie na budowę świątyni pod koniec XIX w. Władze postawiły warunek: budowa ma być ukończona w ciągu 10 lat. Wówczas się zdawało, że szanse są minimalne: ziemia pod budowę znajdowała się na dawnych terenach wiejskich, a to miejsce miało nazwę Nowa Zabudowa. W pobliżu płynęła rzeka Łybid’, zatem teren był błotnisty.

Horodecki, potomek polskiej szlachty katolickiej, podjął wyzwanie, traktując realizację projektu jako sprawę honoru. Wykonywał skrupulatne obliczenia, kupował najnowocześniejsze naówczas materiały budowlane, w tym pale żelbetowe. Świątynia została poświęcona 6 grudnia 1909 roku, we wspomnienie św. Mikołaja, biskupa. Dotrzymano terminu wyznaczonego przez władze carskie.

– Żeby termin został dotrzymany, niektórzy parafianie oddawali wszystko, co mieli – mówi o. Paweł. – Leonard Jankowski, przewodniczący komitetu budowy kościoła, bardzo pragnął ukończenia budowy w wyznaczonym czasie. Sprzedał zatem swój pałac w Kaharłyku[5] pod Kijowem wraz z posiadłością. Komuniści zamordowali Jankowskiego w 1938 roku w więzieniu na Chłodnej Górze w Charkowie. Był katowany. Użyto tortury nazywanej rękawiczką – dłoń katowanego zanurzano we wrzącej wodzie lub rozgrzanym oleju, a skóra schodziła całkowicie.

Ostatnie podrygi potwora

Ojciec Paweł dobrze pamięta, co robili komuniści.

Był rok 1986, przyszły duchowny mieszkał wówczas w obwodzie winnickim, miał 11 lat. 24 grudnia, w Wigilię, nauczyciele zakazali pójścia do kościoła. Paweł i jego rodzice poszli. Przy świątyni stali nauczyciele i spisywali nazwiska „osób popełniających wykroczenie”, czyli tych uczniów, którzy przyszli na liturgię odprawianą niemalże w podziemiu.

Następnego dnia Paweł został „ukarany” – ktoś ze szkoły odebrał mu kurtkę. W samym mundurku szedł na piechotę kilka kilometrów. Było mroźno i śnieżnie. Doznał poważnych odmrożeń i długo leżał w szpitalu.

– To był rok początku pieriestrojki – mówi kapłan – i ostatnie podrygi komunistycznego potwora.

W czasach sowieckich w świątyni urządzono Budynek Muzyki Organowej i Kameralnej, powszechnie określany jako sala organowa[6]. Od początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku rzymscy katolicy Kijowa czynią starania o odzyskanie kościoła. W 2005 roku ówczesny Prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko osobiście interweniował w tej sprawie, nakazując władzom podjęcie działań.

– Bardzo nas boli, że władze przez 20 lat nie spełniły danej obietnicy. – Mimo petycji, mimo zapewnień Premiera Ukrainy [Denysa] Szmyhala, że świątynia zostanie zwrócona parafii, w dokumentach widnieje określenie „sala organowa”. Czują panowie, jak tu zimno? Wszędzie wieje i dmucha, czujemy się w świątyni jak w przetaku. Nie czują tego osoby, siedzące w ciepłych biurach ministerialnych. Usiłujemy uratować gmach tego kościoła. Gdyby nie parafianie, zniknąłby z mapy Kijowa.

Grzyb i cud

Na jesieni 2021 roku w kościele wybuchł pożar. Wierni interpretowali to wydarzenie różnie: jedni mówili, że w ten sposób Niebo zwiastuje przyszłe nieszczęścia, inni natomiast twierdzili, że to wydarzenie dopełni zniszczeń w kościele.

Rację mieli pierwsi, traktujący to wydarzenie jako znak od Boga. Kilka miesięcy po tym, jak spłonęły organy produkcji firmy Rieger-Kloss, grające w tym kościele od 1980 roku, Rosja wypowiedziała Ukrainie otwartą wojnę i ruszyła na Kijów. Jeśli chodzi o gmach świątyni – niszczeje nadal.

– Są pęknięcia w fundamencie, gdyż pod nami biegnie linia metra i stale są tu odczuwalne wibracje. Ściany się osuwają. Po pożarze została tu przeprowadzona oficjalna operacja reagowania kryzysowego. Do zmywania zabrudzeń po-pożarowych i sadzy użyto 360 tys. litrów wody – mówi o. Paweł Wyszkowski.

Na posadzce świątyni leżą płyty, ale na nic się zdały – woda się przelała na dół.

– Gdy Ołeksandr Tkaczenko [były minister kultury oraz polityki informacyjnej Ukrainy – przyp. red.] poinformował o zakończeniu operacji reagowania kryzysowego, weszliśmy tu po raz pierwszy i od razu poczuliśmy zapach pleśni. Gdy unieśliśmy płyty, zobaczyliśmy warstwę trującego grzyba. Zaczął się wgryzać w posadzkę i przechodzić na kolumny – wspomina kapłan.

Na skutek pożaru w 2021 roku, spowodowanego przez zwarcie w starym okablowaniu, organy spłonęły doszczętnie. Niespotykanie wysoka temperatura sprawiła, że piszczałki się stopiły. Przetrwały natomiast: ambona, drewniany ołtarz oraz obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej.

– Obraz ma tyle lat, co świątynia – mówi o. Paweł Wyszkowski OMI. – Gdy komuniści wszystko tu rabowali, ktoś zaniósł obraz do jednego z parafian – i tak się zachował. Na początku lat dziewięćdziesiątych przyniósł go tu kapłan z katedry pw. św. Aleksandra przy ul. Kościelnej – kontynuuje opowieść proboszcz. – Parafianie umieścili obraz na środku prospektu organowego. Gdy kierownictwo „sali organowej” go zdejmowało, parafianie umieszczali go tam ponownie. To, że obraz ocalał podczas pożaru – to wielki cud. To też wielki znak od Boga – żąda respektowania Jego praw i chce tu być.

On dał siłę

Przed pełnoskalową inwazją Rosji na Ukrainę stan kościoła św. Mikołaja w Kijowie zbadali eksperci ze Szwajcarii. Na tamtą chwilę wartość prac remontowych wstępnie wyceniono na ponad 20 milionów EUR.

– To była wartość orientacyjna 3 lata temu – mówi o. Paweł. – Po uwzględnieniu inflacji do tej sumy należy dodać co najmniej 20–30%. W ostatnim czasie [po uderzeniu rakietą] nie przeprowadzano wyceny prac.

Aktualnie w miejscu po spalonych organach stoi wielki złoty krucyfiks w białym kole. Z osmolonych ścian zwisają, niczym strupy, strzępy tynku. Po pożarze w kościele – w kilku miejscach – umieszczono białe i tanie grzejniki elektryczne. Niektóre plastikowe okna są zasłonięte folią ochronną. Piana montażowa, której trzy lata temu użyto do uszczelnienia okien, zaczyna odpadać.

Za ołtarzem zamiast autentycznych witraży są trzy kopie, wykonane jako banery. To sceny z życia Pana Jezusa – Boże Narodzenie, Śmierć na Krzyżu i Zmartwychwstanie. W czasach ZSRS na ścianach świątyni umieszczono płaskorzeźby znanych kompozytorów. Wraz z kopiami pierwotnych rzeźb parafianie chcą przywrócenia pierwotnego wyglądu świątyni.

– Za granicą jest wielu fachowców w dziedzinie konserwacji, mamy kontakt z darczyńcami i organizacjami międzynarodowymi, gotowymi wykonać te wszystkie bardzo kosztowne prace. Niestety, są przeszkody natury prawnej – mówi o. Paweł Wyszkowski OMI.

Zniszczona i zaniedbana świątynia zachowała swą wielkość. Popękane mury świadczą nie tylko o zniszczeniach w trakcie minionych dziesięcioleci, ale też o tym, że ponad 100 lat temu On dał świątyni siłę, której użyli także darczyńcy i architekt Władysław Horodecki. Ta siła pozostała.

Proboszcz mówi, że świątynia – zbezczeszczona i pobita – przypomina okaleczoną przez wojnę Ukrainę. To, czy przetrwa razem z nią, zależy nie tylko od Boga.

Tłumaczyła Irena Kulesza, tłumacz języka polskiego, ukraińskiego i rosyjskiego, redaktor

miriamg@wp.pl

P.S. 24 stycznia 2025 roku Dniepropietrowski Okręgowy Sąd Administracyjny w Kijowie wydał wyrok, który nakazuje przekazanie budynku kościoła św. Mikołaja wspólnocie rzymskokatolickiej. Pozew został wniesiony przez organizację społeczną Wolność Sumienia, która domagała się wykonania zobowiązań przez organy państwowe[7]. W styczniu 2026 roku Ministerstwo Kultury Ukrainy przekazało kościół parafii na 50 lat. Źródło: https://misyjne.pl/ukraina-kosciol-sw-mikolaja-w-kijowie-przekazany-na-50-lat-w-uzytkownie-parafii/ [dostęp: 16 stycznia 2026]


[1] Por.: https://www.leparisien.fr/paris-75/paris-depuis-sa-reouverture-notre-dame-de-paris-a-deja-conquis-plus-de-800-000-visiteurs-15-01-2025-ZTPA4JRWBRFS7I2Y4DEWCUSAOI.php [dostęp. 27 stycznia 2025] – przyp. tłum.

[2] W ukraińskiej dokumentacji urzędowej: отець Павло Вишковський – przyp. tłum.

[3] Stanem na dzień 28 stycznia 2025 roku, wg kursu NBP – to 2 107 600 PLN. Źródło: https://nbp.pl/statystyka-i-sprawozdawczosc/kursy/tabela-a/ [dostęp: 28 stycznia 2025] – przyp. tłum.

[4] Dawniej gliniane dzbanki w kształcie kogucika można było spotkać w każdym ukraińskim domu. Do takich dzbanków nalewano kompot albo wino. Naczynia były produkowane na skalę masową w fabryce majoliki w Wasylkowie pod Kijowem. Kiedy Rosjanie okupowali tamte tereny i zrujnowali wielopiętrowy blok, na jednej z ocalałych ścian została wisząca szafka kuchenna, a na niej – taki właśnie kogucik. Źródło: https://kuriergalicyjski.com/misja-glinianego-kogucika-z-borodzianki/ [dostęp: 28 stycznia 2024] – przyp. tłum.

[5] Znany także jako Kahorlik, dawniej w powiecie kijowskim. Obecnie miejscowość leży w rejonie (powiecie) obuchowskim. Do 2020 roku była siedzibą administracyjną rejonu kaharłyckiego. Stanem na 1 stycznia 2021 roku miejscowość liczyła 13 151 mieszkańców. Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Kaharłyk [dostęp: 28 stycznia 2025] – przyp. tłum.

[6] Tę samą funkcję pełni – do dziś – kościół św. Marii Magdaleny we Lwowie. Tam świątynia jest jedynie „udostępniana” wiernym na czas nabożeństw – przyp. tłum.

[7] Źródło: https://kuriergalicyjski.com/sad-nakazal-przekazanie-kosciola-sw-mikolaja-w-kijowie-wspolnocie-parafialnej/ [dostęp: 28 stycznia 2025] – przyp. tłum.

religia i wiara, społeczeństwo Tags:Kijów, Kościół rzymskokatolicki, kościół św. Mikołaja w Kijowie, o. Paweł Wyszkowski OMI, Ukraina, Wojna Rosji przeciw Ukrainie

Nawigacja wpisu

Previous Post: „Was wszystkie należy zgwałcić, żebyście urodziły Rosjan” – mówili klawisze. Switłana Worowa (batalion „Azow”) o 11 miesiącach w niewoli

More Related Articles

Jurij Andruchowycz: „Oglądałem Moskwę w stanie całkowitego kollapsu i wywoływało to we mnie złośliwą satysfakcję” polityka
Poziom promieniowania radioaktywnego uwalnianego w ciągu każdej godziny był równy temu, które powstało po zrzuceniu bomby atomowej na Hiroszimę. Nieznane (być może) fakty o katastrofie w Czarnobylu społeczeństwo
Dowody na ścianach. O tym, jak rosyjscy żołnierze zaznaczają swą obecność oraz informują o swych zbrodniach społeczeństwo
Jarosław Hrycak: „Żyjemy w czasach Chmielnickiego, Petlury, Bandery i Załużnego” społeczeństwo
Życie w przeszłości. Jeden dzień z życia domu spokojnej starości przy granicy z Rosją społeczeństwo
Między miłosierdziem a wojną. Wszystko o relacjach papieża Franciszka z Ukrainą i Rosją społeczeństwo

Archiwa

  • styczeń 2026
  • listopad 2025
  • sierpień 2025
  • lipiec 2025
  • luty 2025
  • luty 2024
  • grudzień 2023

Kategorie

  • Bez kategorii (9)
  • kultura (1)
  • polityka (19)
  • religia i wiara (2)
  • społeczeństwo (10)
Zaloguj się

Ostatnie wpisy

  • „Tu wieje i dmucha jak przez przetak”. Ojciec Paweł Wyszkowski OMI pokazuje kijowski kościół pw. św. Mikołaja, znajdujący się w stanie awaryjnym
  • „Was wszystkie należy zgwałcić, żebyście urodziły Rosjan” – mówili klawisze. Switłana Worowa (batalion „Azow”) o 11 miesiącach w niewoli
  • „W opinii Ukraińców papież był liderem, który zatrzyma wojnę”. Jak i dlaczego się zmieniło nastawienie do papieża Franciszka
  • Kapitulacja w ładnym opakowaniu, czyli co zaproponowano Ukrainie w „planie pokojowym” Donalda Trumpa
  • Jurij Andruchowycz: „Oglądałem Moskwę w stanie całkowitego kollapsu i wywoływało to we mnie złośliwą satysfakcję”

Najnowsze komentarze

Brak komentarzy do wyświetlenia.

Copyright © 2023 Myślnik.net Sieradz

Powered by PressBook Green WordPress theme